Wyszukaj poradę dotyczącą
Poradnik kariery » W miejscu pracy» Problemy w miejscu pracy » Ucz się od mistrzów poke ...

Ucz się od mistrzów pokera: jak zwyciężać w warunkach niepełnej informacji

Niektórzy pokerzyści potrafią wygrywać częściej od innych, mimo że − tak jak oni − posiadają niepełną informację o zasobach konkurentów i działają w wysoce nieprzewidywalnym otoczeniu. Są lepsi, bo udaje im się wykształcić u przeciwników błędną percepcję tych informacji i istniejącego układu sił.

W potocznym mniemaniu sukces w pokerze jest wynikiem stalowych nerwów, szczęścia lub umiejętności oszukiwania. W rzeczywistości opiera się na zupełnie innych fundamentach: umiejętności liczenia prawdopodobieństwa, psychologii, pozycjonowaniu, tworzeniu własnego wizerunku, maksymalizacji korzyści wynikających z silnych kart. Tak przynajmniej wynika z moich wieloletnich doświadczeń z gry w pokera, których ukoronowaniem jest aktualny tytuł drużynowego mistrza świata, wywalczony niemal rok temu na finałowym turnieju w Barcelonie.

Wiele z tych umiejętności i technik może pomóc w osiągnięciu sukcesu również w biznesie. Warunki podejmowania decyzji są tu bowiem podobne do pokera. Często menedżerowie muszą podejmować decyzje w warunkach dużej niepewności, nie dysponując pełną informacją ani o zasobach, ani o zamiarach konkurentów. Muszą ryzykować. Tak dzieje się na przykład w negocjacjach, zarówno tych prowadzonych przy okazji jednorazowych transakcji, jak i tych, które podejmowane są cyklicznie, w ramach długoletnich relacji.

Kilka technik i taktyk, które stosuję obecnie w pokerze, a które także stosowałem w biznesie, pozwala jednak znacznie ograniczyć ryzyko i przypadkowość uzyskiwanych efektów. Pozwala zwiększyć przewidywalność w pozornie nieprzewidywalnym świecie.

Maksymalnie wykorzystuj informacje, które już posiadasz

Układ kart w pokerze zależy od ślepego losu. Gracze nie mają żadnego wpływu na to, jakie przyjdą im karty. A jednak niektórzy z nich potrafią jakoś opanować ryzyko i wygrywać częściej od innych. Czy są po prostu lepsi w blefowaniu? Wbrew pozorom rzadko blefują. Przynajmniej w powszechnym sensie tego słowa. To znaczy, rzadko podbijają stawkę bez żadnego pokrycia w kartach. Taki blef szybko bowiem wychodzi na jaw − wystarczy, że przeciwnicy będą czujnie obserwować karty wykładane na stół i policzą prawdopodobieństwo posiadania znakomitego układu kart u blefującego.

W profesjonalnym pokerze częste jest natomiast blefowanie z przynajmniej potencjalnym pokryciem w kartach. Czyli podbijanie stawki w sytuacji, gdy posiadane przez nas dwie początkowe karty są już same z siebie dość wysokie, a dodatkowo − po ich ewentualnym uzupełnieniu o trzy karty, które będą wyłożone przez krupiera na stół w kolejnych rundach − mają dużą szansę ułożyć się w co najmniej jeden z wygrywających układów.

Czyli szansę na wygraną zwiększa nie blefowanie, lecz szybkie liczenie, które prowadzi do lepszej od przeciwnika oceny sytuacji i ryzyka. Kluczem do sukcesu jest efektywne wykorzystanie informacji, która jest dostępna dla każdego.

W przypadku pokera wykorzystanie informacji opiera się na rachunku prawdopodobieństwa. Oczywiście, szybkie liczenie prawdopodobieństwa nie wystarczy, by wygrać. Ale jest absolutnie konieczne. Wciąż widzę, jak wielu graczy − w tym wielu moich przeciwników − odnosi się do liczenia z dystansem. Twierdzą, że rachunek prawdopodobieństwa przekracza ich możliwości, jest im niepotrzebny lub niepotrzebnie odciąga od strategii. Tymczasem to głównie dzięki niemu potrafię ocenić, na jakie układy kart mogę realistycznie liczyć, biorąc pod uwagę te karty, które już posiadam, te, które krupier rozłożył do tej pory na stole, i te, które jeszcze zostaną na tym stole wyłożone.

Dzięki rachunkowi prawdopodobieństwa mogę już w kilkadziesiąt sekund, jakie dzielą mnie od jednej do drugiej rundy w rozdaniu, określić realną siłę swoich kart i odpowiednio do tego zmodyfikować taktykę − czyli wycofać się, spasować, przeczekać, dołożyć do puli, podbić lub przebić. Taktyka ta może wiernie odzwierciedlać siłę moich kart, ale nie musi − może też być stworzona na wyrost; wtedy właśnie mówimy o blefie. Aby jednak ten blef wyszedł, korzystnym szacunkom ryzyka, wynikającym z rachunku prawdopodobieństwa, muszą towarzyszyć dodatkowe okoliczności.

Naucz się odczytywać subtelne sygnały

Aby wygrać, muszę być pewien, że moimi przeciwnikami przy stoliku są ludzie albo przewidywalni, albo przynajmniej skłonni do błędnej oceny istniejącego układu sił. Losu bowiem nie oszukam, wszyscy są wobec niego równi. Ale decyzje o tym, jak odczytywać zrządzenia losu, podejmują przecież konkretni ludzie. A oni są omylni. To prawda − każdy z nich jest inny, ale każdy jest jednocześnie stały w swoim charakterze, stylu bycia, podejściu do życia. Trzeba tylko dobrze ich obserwować i właściwie odczytywać nawet najdrobniejsze informacje o nich jako o osobach, a nie o instytucjach, które za nimi stoją.

Drobne decyzje mówią wiele.

Jakiego rodzaju informacji szukam o swoich konkurentach? Po pierwsze, takich, które powiedzą mi coś o ogólnym podejściu danego człowieka do życia. Na przykład, czy unika ryzyka, czy też je lubi? Mogę się tego dowiedzieć, nawet nie analizując samej gry. Wiele z tych informacji wysyłają gracze nieświadomie. Na przykład wtedy, gdy dają napiwek kelnerce w restauracji po lub przed turniejem. Wielkość tego napiwku lub jego brak wiele mówi o podejściu do pieniędzy i swobodzie w ich wydawaniu. Albo gdy chowają do kieszeni czekoladki serwowane przy pokerowym stoliku lub zabierają ze sobą do domu

Daj się wygadać gadułom.

Często sami gracze potwierdzają moje wnioski, mówiąc mi wprost, jak silną mieli kartę w poszczególnych rozdaniach i jak zagrali albo że są prawnikami, księgowymi, maklerami lub właścicielami firm. Na podstawie tych informacji wnioskuję o skali swobody finansowej oraz podejściu do pieniądza, a tym samym do ryzyka i blefu. Kto ma pieniądze, gra po prostu na większym luzie, stawka nie wywiera na niego presji.

Zdarzają się też takie sytuacje, że gracze dostarczają mi informacje na swój temat wręcz w nadmiarze. Paradoksalnie więc gadulstwo i chęć popisania się, tak częste ludzkie cechy, są cennym źródłem informacji, które możemy wykorzystywać przeciwko naszym rywalom. Pod warunkiem oczywiście, że jesteśmy gotowi słuchać i sami unikniemy ujawniania informacji o nas. Na przykład spotkałem kiedyś za granicą pokerzystę, który wielokrotnie zapewniał mnie, że − w przeciwieństwie do mnie − nigdy nie ma szczęścia w kartach, a kiedy już ono przyjdzie i trafi mu się bardzo

Poker − od gry oszustów do gry profesjonalnych strategów

Pomimo kilkuwiekowej historii poker ciągle budzi w Polsce negatywne skojarzenia z podejrzanymi osobnikami, grającymi w karty w zadymionym lokalu. Tymczasem poker jest dziś powszechnie uznaną, w pełni profesjonalną grą karcianą, która pod względem popularności nie ma sobie równych na świecie. Szerszą popularność zyskał w latach 90. za sprawą telewizji, która na żywo transmituje największe turnieje zawodowe na świecie, oraz Internetu, w którym działają setki profesjonalnych i bezpiecznych witryn do gry online. O profesjonalizmie tego sportu świadczy choćby to, że wszystkie witryny mają bardzo zaawansowane losowe generatory numerów, które posiadają certyfikaty uczciwości wystawione przez firmy takie jak PricewaterhouseCoopers, oprogramowanie uniemożliwiające działanie w zmowie, a także ekspertów monitorujących podejrzane gry. Co roku odbywają się zaś wielostopniowe indywidualne i drużynowe mistrzostwa świata, które są otwarte dla wszystkich chętnych, zarówno zawodowców, jak i amatorów.

Profesjonalne podejście do pokera widać także po towarzyszącej grze literaturze. Już w latach 70. XIX wieku, tj. wkrótce po pojawieniu się pierwszego turnieju indywidualnego World Series of Poker w 1970 r., ukazały się na rynku pierwsze poważne książki poświęcone strategii gry, takie jak Super/System Doyle’a Brunsona, The Book of Tells Mike’a Caro oraz The Theory of Poker Davida Sklansky’ego. To w tej ostatniej książce po raz pierwszy pojawiło się fundamentalne dla pokera twierdzenie, że gracz zyskuje zawsze wtedy, gdy gra dokładnie tak, jakby grał, gdyby mógł widzieć karty przeciwnika. Zyskuje również wtedy, gdy przeciwnik (na przykład padając ofiarą blefowania) rozgrywa swoje karty inaczej niż wtedy, gdyby mógł widzieć nasze karty.

Najpopularniejszą odmianą pokera, w którą rozgrywane są największe turnieje, w tym drużynowe mistrzostwa świata World Cup of Poker, jest Texas Hold’em Poker. Oprócz niej sporym powodzeniem cieszą się 7 Card Stud i Omaha. Natomiast popularny w Polsce poker 5kartowy, dobierany (5 Card Draw) na Zachodzie praktycznie nie istnieje. W Texas Hold’em każdy z graczy dostaje do ręki dwie karty, a kolejne pięć odkrywanych jest na stole. Każdy z graczy ma więc do dyspozycji 7 kart, z których musi ułożyć najsilniejszą kombinację pięciokartową. dobry układ kart, nie potrafi wygrać naprawdę dużych pieniędzy. Pomyślałem wtedy, że to człowiek, który będzie chciał za wszelką cenę zdyskontować dary losu lub ten los przechytrzyć. I tak faktycznie było. Za wszelką cenę bał się przegrać, więc ciągle sprawdzał, gdy tylko przyszła mu dobra karta. Aby zmniejszyć prawdopodobieństwo przegranej, dopuszczał się wręcz gry nie fair, niepostrzeżenie dla innych chowając w ręku już raz postawione żetony w sytuacji zagrożenia. Przeczuwając, że tak może się stać, raczej nie blefowałem i wchodziłem tylko wtedy, gdy miałem silną kartę. Innym razem spotkałem za granicą pokerzystę, który miał wyrobione zdanie na każdy temat i tworzył wrażenie, jakby w swoim życiu robił już wszystko, wszystkiego doświadczył, wszędzie bywał. Tymczasem już po kilku pytaniach okazywało się, że swój wizerunek obieżyświata budował na zaledwie dwóch, trzech doświadczeniach. To rodziło we mnie podejrzenie, że ten pokerzysta nie miał zbyt wysokiej pewności siebie. Potwierdziło się to później w jego grze, gdy szybko realizował choćby najmniejsze zyski.

Niepotrzebną gadatliwość spotyka się nie tylko w pokerze. W biznesie też. Wielokrotnie zdarzało mi się, gdy byłem jeszcze menedżerem, że moi rozmówcy z innych, nawet konkurencyjnych, instytucji udzielali mi informacji, nie osiągając przy tym żadnych korzyści. Ani w negocjacjach, ani w budowaniu relacji z konkurencją.

Bezpośrednie rozmowy z graczami rzadko bywają jednak tak wylewne jak w opisanym wypadku. Znacznie częściej natomiast można z nich wywnioskować, jakie jest nastawienie przeciwnika do gry: czy gra dla przyjemności (czyli by grać, a nie by wygrać), dreszczyku emocji, rywalizacji czy może dla pieniędzy. Ja osobiście gram dla rywalizacji. Lubię ścigać się z innymi i wygrywać.

Mowa ciała. Czy konkurentów zdradza także mowa ciała? Mniej niż można by przypuszczać. Gracze od pewnego poziomu zaawansowania raczej trzymają emocje na postronku, jeśli chodzi o mimikę twarzy czy zachowanie rąk. Po prostu wiedzą, że trzeba nad tym panować. Jeśli zdradzają w ten sposób swoje emocje, niemal pewne jest, że są niedoświadczeni. Jak to się w żargonie pokerowym nazywa, są fish − płotką, rybą rzuconą rekinom na pożarcie.

Z drugiej strony w gronie graczy, które spotyka się ze sobą po raz pierwszy, czasem warto mówić ciałem, by zostać uznanym za niedoświadczonego zapaleńca. Tak zrobiłem kiedyś podczas gry z nieznanymi sobie przeciwnikami w Paryżu. Naprzeciwko mnie siedział wtedy przy stoliku pewien Fin. Wciąż na mnie patrzył, a ja udawałem, że jestem zdenerwowany. Unikałem jego wzroku, ocierałem z głowy pot. Dawałem mu tym samym do zrozumienia, że się go boję i jestem niepewny siły swoich kart. Robiłem to specjalnie, bo on dużo w tej rozgrywce postawił pieniędzy, a ja miałem akurat bardzo silny układ i chciałem, aby mnie sprawdził. Fin połknął przynętę i przegrał. Ale to był chyba jedyny ostatnio przypadek, kiedy celowo stosowałem tak proste, żeby nie powiedzieć prostackie, środki na wyprowadzenie przeciwnika w pole. Nie pochwalam ich i raczej unikam. Działają one bowiem tylko na krótką metę. Ten sam trik trudno jest powtórzyć w tym samym gronie. Natychmiast i nieodwracalnie burzy zaś długo wypracowywany i znacznie bardziej opłacalny wizerunek gracza inteligentnego lub „szczęśliwego”.

Zbuduj swój wizerunek

Dlaczego jest to takie ważne, by wypracować wizerunek gracza inteligentnego lub „szczęśliwego”? Bo w obu przypadkach jesteś dla innych nieprzewidywalny, a więc zawsze jesteś traktowany jako poważny rywal − nawet wtedy, gdy przeciwnicy mają potencjalnie mocniejsze karty. Poza tym, jeśli jesteś uważany za inteligentnego, można się od ciebie czegoś nauczyć i być może kiedyś stać się równoprawnym partnerem w grze. Satysfakcja z wygranej nad takim przeciwnikiem murowana. Z kolei jeśli uważają cię za szczęściarza, chętnie z tobą grają i nie boją się przebijać. Bo przecież szczęście na pstrym koniu jeździ − więc zawsze jest szansa, że tym razem się do mnie nie uśmiechnie.

Wybór wizerunku nie powinien być jednak przypadkowy. Wizerunek powinien pasować do ludzi, z którymi gramy. Ja osobiście wolę uchodzić za szczęściarza. Dzięki temu tworzę niskie bariery wejścia. Nie zniechęcam przeciwników do gry ze mną, bo wszyscy mają wobec szczęścia równe szanse. Co ważniejsze, właściwie dobrany wizerunek powoduje, że przeciwnicy dłużej pozostają w grze i więcej obstawiają. Nie chodzi przecież o to, by co jakiś czas wygrywać małe sumy, tylko jeśli już pojawią się silne karty i przyjazne okoliczności, maksymalnie je wykorzystać i wygrać dużo. Trzeba maksymalizować wartość posiadanych zasobów, a to się nie stanie, jeśli graczy będzie niewielu, a pula do wygrania − skromna.

Co należy robić, by stworzyć atrakcyjny dla przeciwników wizerunek i zachęcić ich do inwestowania, kiedy będziemy tego chcieli? Przede wszystkim selektywnie i uważnie podchodzić do informacji, które przekazujemy naszym przeciwnikom. Raczej mało mówić o sobie, a tym bardziej o samej grze. Nie chwalić się posiadanymi kartami. Jeśli już je pokazywać, to tylko te mocne, wygrywające. Trzeba je wyłożyć i tak, gdy któryś z graczy zechce sprawdzić pozostałych, a szczególnie gdy tym graczem jestem ja. Czasem po prostu chcę, aby pozostali gracze mnie sprawdzili. Jeśli moje karty są słabe, staram się ich nie pokazywać wcale. Robię jednak od tego wyjątki, bo nie chcę, by mój wizerunek szczęściarza był zbyt jednoznaczny i deprymował innych.

Wykorzystuj trudne do przewidzenia style zachowania

Wyjątki od reguły to sposób na wysyłanie niejednoznacznych sygnałów. Aby zmylić przeciwnika i przejąć jego pieniądze, muszę go najpierw wciągnąć do gry (do tego właśnie potrzebny mi jest atrakcyjny, zachęcający i jednoznaczny wizerunek), a gdy już się to stanie, muszę zadbać o to, by nie mógł mnie rozgryźć, a dokładnie: by nie wiedział, jak silne mam karty i jak powinien ze mną grać.

Pomocny jest w tym wybór właściwych stylów gry. Niektóre bowiem style są bardziej przewidywalne, a inne mniej. Tych pierwszych należy unikać, ale wszystkie należy znać. Upraszczając, istnieją w pokerze cztery podstawowe style gry. Pierwsze dwa − swobodny (loose) i ostrożny (tight) − określają ogólny stosunek gracza do ryzyka. Uwidacznia się on na początkowym etapie gry, gdy krupier rozdaje każdemu po dwie karty. Gracz swobodny na widok przeciętnej karty wejdzie wtedy do gry, a gracz ostrożny − na ten sam widok − od razu się wycofa i poczeka na kolejne, od początku obiecujące rozdanie. Pozostałe dwa style gry − agresywny (agressive) i pasywny (passive) − pokazują, na ile potrafimy maksymalizować wartość czy też korzyści ze swoich kart. Style te uwidaczniają się na dalszych etapach rozgrywki, gdy ocenę swoich szans możemy oprzeć na większej ilości informacji (widzimy bowiem karty, które wyłożył krupier na stół). Gracz agresywny − oceniając, że ma nawet najmniejsze szanse na oszukanie przeciwników i wygranie rozdania − obstawia dużo rozdań i podbija stawki. Gracz pasywny − będąc w tej samej sytuacji − będzie grał zachowawczo i tylko tak długo, jak będzie przekonany, że jego początkowe karty − po dołożeniu odkrytych kart ze stołu − nadal tworzą najsilniejszy układ w rozdaniu.

Niektóre zestawienia tych właśnie stylów zwiększają przewidywalność gracza − na przykład połączenie stylu ostrożnego z pasywnym. Znacznie więcej i częściej można ugrać, stosując style mniej przewidywalne − takie jak swobodny z agresywnym lub ostrożny z agresywnym. Częste wchodzenie do gry i częste podbijanie − a więc wysyłanie niejednoznacznych, bo w każdej sytuacji podobnych sygnałów − daje bowiem okazję do półblefowania i zarabiania na osobach, które mają lepsze od nas karty, ale są mniej pewne siebie, albo na tych, którzy mają równie dobre karty co my, ale nie lubią zbyt dużo ryzykować bez silnego pokrycia. A takich osób jest bardzo wiele również w pokerze. Wbrew pozorom tylko w niewielkiej części gra ta przyciąga hazardzistów akceptujących wysokie ryzyko. W biznesie jest podobnie. Tu także nie lubią ryzyka. Tu także większą szansę na wygraną ma osoba nieprzewidywalna, tj. często wchodząca do gry i często podbijająca. Na przykład negocjator, który z równym wigorem walczy o każdy warunek umowy i nie „zapala się” tylko w naprawdę ważnych dla niego momentach.

Używaj pozycjonowania

Grając w sposób nieprzewidywalny, bo podobnie w każdej sytuacji, pokerzysta ma podobne szanse na wygraną, co przeciwnicy posiadający potencjalnie silniejsze karty. Nie jest to jednak jedyny sposób na to, by podnieść swoje szanse na wygraną, gdy dysponujemy gorszą kartą, a więc znajdujemy się na potencjalnie straconej pozycji. Nieprzypadkowo użyłem słowa-klucza: pozycja.  To równie ważny element gry, co same karty, choć nie tak samo doceniany. On też zwiększa szanse na sukces… ale może je też zmniejszać. Pozycja oznacza miejsce zajmowane za stołem pokerowym w stosunku do miejsca krupiera. Gdy siedzimy blisko krupiera, bezpośrednio po jego lewej stronie, zajmujemy pozycję bliską. Gdy siedzimy daleko od krupiera, tzn. dostajemy od niego karty jako jedni z ostatnich graczy przy stole, zajmujemy pozycję daleką.

Gracz z dobrym początkowym zestawem kart na bliskiej pozycji może mieć gorszą sytuację niż gracz ze słabymi kartami siedzący na dalekiej pozycji. Albo inaczej − jeśli jesteśmy na końcu stołu i mamy słabe karty, wcale nie jesteśmy na straconej pozycji. Przed podjęciem decyzji możemy bowiem poznać siłę kart przeciwników (poprzez analizę odzywek poprzedzających nas graczy).

Zasada wykorzystywania pozycji znakomicie się sprawdza nie tylko w pokerze, ale też w biznesie. Kiedy pod koniec lat 90. pracowałem w biurze maklerskim PKO BP, zwrócili się do nas prawnicy pewnej firmy z prośbą o przeprowadzenie jednego z pierwszych w Polsce wezwań na wykup akcji. Firma, którą reprezentowali, chciała skupić akcje akcjonariuszy mniejszościowych, a następnie wycofać spółkę z warszawskiej giełdy. Ponieważ nie było na polskim rynku takiego precedensu, zupełnie nie wiedzieliśmy, ile za taką transakcję sobie policzyć. Zarząd mojego banku uznał, że powinniśmy zainkasować około 200 tysięcy złotych. Ja jednak postanowiłem wykorzystać swoją pozycję w procesie negocjacyjnym do wytargowania większej kwoty.

Mimo nalegań prawników tej firmy, abym to ja pierwszy podał żądaną cenę transakcji, upierałem się, że to oni − z ich międzynarodowym doświadczeniem w tego typu transakcjach − lepiej wiedzą, jak takie przypadki wyceniać. W końcu zaproponowali nam 600 tysięcy. Nie zgodziłem się. Ostatecznie wytargowałem 850 tysięcy, czyli ponad cztery razy więcej, niż początkowo szacowaliśmy. Duża była w tym zasługa właśnie pozycji − czyli kolejności wejścia do gry. Mówi się, że pierwszy na rynku ma zawsze przewagę, a ja uważam, że to kolejni mają łatwiej. Mając więcej informacji, mogą trafniej wypunktować słabe strony pierwszego gracza i wyprowadzić go w pole pozorowanymi działaniami. Tym samym mogą osiągnąć ten sam cel przy użyciu mniejszych środków.

Używając pozycjonowania, zwiększam siłę swoich kart. Maksymalnie wykorzystuję bowiem niewidoczną przewagę w dostępie do informacji. Z tej i poprzednio wymienionych praktyk można wysnuć wniosek, że aby zwiększyć szanse na wygraną, należy stawiać przede wszystkim na tworzenie lub maksymalizowanie atutów. I tak staram się robić. Ale − jak sam się przekonałem − własne słabości potrafią zniweczyć nawet najlepszą strategię. Na szczęście, ich pokonanie nie wymaga pracy nad innymi graczami, w tym wymyślania wizerunków i stylów gry, lecz jedynie pracy nad sobą − z własnymi myślami.

Myśl długoterminowo − nie działaj pod presją sztucznych terminów

Niektóre słabe strony wynikają z charakteru i te trudno jest mi opanować. Ale są też takie niekorzystne zachowania i sposoby myślenia, które udało mi się ograniczyć, gdy tylko zdałem sobie z nich sprawę. Jednym z nich było niepotrzebne zawężanie cyklu decyzyjnego do jednego dnia czy jednej nocy (bo w pokera gra się często wieczorową porą). Im bardziej zbliżałem się ku końcowi rozgrywek danego wieczoru, tym bardziej nachodziła mnie chęć podsumowania i oceny dorobku oraz wyciągnięcia wniosków. Problem w tym, że taka, nawet podświadoma, ocena dnia niekorzystnie rzutowała na decyzje w kolejnych rozdaniach. Wiedząc, że przegrywam, miałem bowiem chęć się odegrać, a wygrywając, zapominałem o uważnym kontrolowaniu wszystkich wychodzących ode mnie i przychodzących do mnie sygnałów i informacji. I w jednym, i w drugim przypadku podejmowałem zbyt duże ryzyko.

Ta mentalna pułapka towarzyszyła mi na początku mojej zabawy z pokerem. Wystarczyło jednak, bym wydłużył swój horyzont decyzyjny z jednego dnia do tygodnia lub miesiąca, a nagle pozbyłem się ogromnej presji, którą sam na siebie nakładałem i która przeszkadzała mi w osiąganiu sukcesów.

O takie długoterminowe myślenie jest dziś w biznesie bardzo trudno, szczególnie że zarząd musi wykazać się wynikami w cyklu rocznym, a zarząd spółki giełdowej nawet w cyklu kwartalnym. Zwykle jednak ostateczna decyzja nie zależy od menedżera, lecz od rady nadzorczej, która pozbawia go stanowiska, zanim będą widoczne pierwsze efekty długoterminowego myślenia. Niezależnie od późniejszych konsekwencji warto jednak podejmować decyzje w pełni świadomie, bez nakładanych na siebie samych ograniczeń i presji.

Ja wykryłem w sobie to poważne ograniczenie mentalne i je wyeliminowałem. Ale wielu innych graczy nadal je ma, gra pod presją czasu. Jak je u nich wykryć i jak wykorzystać? Jeśli widzę, że podczas rozdania jeden z graczy zachowuje się zdecydowanie inaczej, bardziej agresywnie, niż wcześniej, podejrzewam, że właśnie zdał sobie sprawę z ujemnego salda wieczoru. Wtedy mocniej zagrywa, co często oznacza blefowanie bez pokrycia. Nawet jednak w takich sytuacjach nie zmieniam taktyki, wiem tylko, że będę miał więcej szans w jej realizacji. Nadal więc jeśli mam słabą kartę, robię wszystko, by konkurenci myśleli, że mam silną i by nie próbowali mnie sprawdzić; a gdy mam silną, dążę do tego, by przeciwnicy mnie sprawdzili. W każdej sytuacji pamiętam przy tym, by nie zniechęcić innych do gry ze mną, bo wtedy najbardziej opłacalna, długoterminowa strategia powolnego drenowania konkurencji będzie niemożliwa do realizacji.

Bądź konsekwentny

Dotychczas mówiłem głównie o taktyce na wypadek nierównowagi sił przy karcianym stole. Powstaje jednak pytanie, czy należy stosować osobną taktykę, gdy wszyscy gracze przedstawiają podobnie wysoki poziom. Oczywiście tego, jaka jest siła kart u poszczególnych graczy, nie da się stwierdzić z całą pewnością. Ale z analizy wykładanych przez krupiera kart oraz wcześniejszych odzywek i zachowań graczy można snuć uzasadnione domysły. Taktyki jednak nie zmieniam. Obserwuję zachowanie graczy i czyham na ich błąd. Może on się zdarzyć nawet najlepszym. Podam przykład. W decydującej rozgrywce o drużynowe mistrzostwo świata miałem za przeciwnika Amerykanina, który kilkakrotnie podbijał stawkę, by mnie wystraszyć i zabrać postawione żetony. Kiedy przeszliśmy do kolejnego rozdania, on podbił stawkę jeszcze wyżej niż dotąd. Ten ruch przeciwnika dał mi wiele do myślenia. Gdyby bowiem miał bardzo silną kartę, postawiłby mniej, by skłonić mnie do dołożenia. A tak nie zrobił. Odkryłem jego blef i wygrałem. To przykład na to, jak nie mając najmocniejszej karty, można wygrywać, wysnuwając po prostu wnioski z wcześniejszych zachowań przeciwnika.

Co zrobić, gdy informacje dotyczące przeciwnika nie są tak dostępne? Weźmy na przykład internetowe witryny pokerowe, gdzie skupia się aktywność większości graczy, a gdzie nie widać przeciwników. To prawda, że ich nie widać. Ale nadal wysyłają wiele informacji, które wystarczą do stworzenia ich profilu osobowego i opracowania taktyki. Chodzi mi m.in. o szybkość reakcji na posunięcia przeciwników, wysokość podbicia, pozycję przy stole, liczbę rozdań, w jakich uczestniczy gracz (przymus uczestnictwa dotyczy tylko pierwszych dwóch graczy siedzących po lewej stronie od krupiera). W Internecie publikowane są też historie rozdań poszczególnych graczy, które wiele mówią o stylu gry czy stosunku do ryzyka. Wbrew pozorom informacji jest dość. A dobrych graczy nie aż tak wielu. Wystarczy rozgryźć tych najlepszych, a szanse wygranej nawet w tak uzależnionej od losu grze jak poker rosną radykalnie. Przystępując do podjęcia decyzji w dowolnej sferze życia, zwykle nie dysponujemy pełnymi informacjami o wszystkich czynnikach, które mają na nią wpływ. Nie chcemy działać pochopnie, więc odwlekamy decyzję do czasu, gdy zdobędziemy kolejne informacje. Gdy te nie nadchodzą lub nie mamy już więcej czasu na dokonanie wyboru, podejmujemy decyzje „w ciemno”.

Tymczasem powyższy, bardzo często spotykany, scenariusz wystawia nas na niepotrzebne ryzyko i wcale nie jest konieczny. Przekonałem się o tym zarówno w grze w pokera, jak i wcześniej − w biznesie. W obu obszarach informacje pochodzą bowiem od konkretnych osób. A te, jak każdy człowiek, mają swoje słabości, style zachowania, przyzwyczajenia, stosunek do ryzyka, popełniają błędy. Naszym zadaniem jako graczy lub decydentów jest zachęcić te osoby do wspólnej gry, wydobyć z nich ważne dla nas informacje i skłonić do popełnienia błędu w ocenie sytuacji. Cele te można osiągnąć przez użycie odpowiednich taktyk, takich jak: stworzenie własnego przystępnego wizerunku, wybór niejednoznacznego stylu działania, korzystanie z pozycjonowania. Te i inne taktyki, o których wspominam w artykule, pozwalają nam uzyskać znacznie więcej informacji, niż nam się wydaje. W efekcie, nasze decyzje mogą być znacznie mniej przypadkowe, a wygrana pewniejsza. Dzięki temu dobry gracz w pokera wcale nie musi być hazardzistą lub oszustem, by odnosić trwałe sukcesy.

Jacek Ładny

Jacek Ładny (jacek.ladny@investors.pl) jest czołowym polskim pokerzystą. W czerwcu 2006 r., wraz z czterema innymi graczami z polskiego zespołu, wywalczył tytuł drużynowego mistrza świata. W turnieju World Cup of Poker, którego finał odbył się w Barcelonie, jego zespół zostawił w pokonanym polu aż 46 pięcioosobowych zespołów narodowych, w tym wielu zawodowych pokerzystów z czołówki światowego rankingu indywidualnego. Odebrał też wraz z drużyną okazały puchar i czek na kwotę 100 000 dolarów. Obecnie zarządza polskim funduszem inwestującym w akcje firm na giełdach w Bułgarii i Rumunii. Fundusz ten wchodzi w skład Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Investors. Wcześniej był m.in. wicedyrektorem Biura Maklerskiego PKO BP, dyrektorem funduszu inwestycyjnego Pekao SA i Alliance Management „Przymierze”, współtwórcą funduszu emerytalnego „Pekao Alliance” oraz wiceprezesem w funduszu inwestycyjnym MCI.

Najnowsze oferty pracy

Raben Polska Sp. z o. o.
Posted: 11/24/2014
Błonie, Pass (pow. warszawski zachodni; gm. Błonie, mazowieckie
Billennium Sp. z o.o.
Posted: 11/24/2014
Warszawa, mazowieckie
ProData Consult Sp. z o.o
Posted: 11/24/2014
Gdynia, pomorskie
G-Force Sp. z o.o.
Posted: 11/24/2014
Wrocław, dolnośląskie
Grafton Recruitment s.r.o.
Posted: 11/24/2014
Dąbrowa Górnicza, śląskie

Bardziej dopasowane wyniki?  Aktualizuj swój profil

 
 
 

Produkty i usługi

Baza CV
Wyszukuj kandydatów w największej bazie CV w sieci
Career Ad Network
Innowacyjne promowanie ofert pracy w sieci
Oferta pracy
Opublikuj ofertę pracy
Assisted Search
Usługa polegająca na dostarczeniu listy kandydatów o określonym profilu zawodowym dopasowanym do opisu stanowiska dostarczonego przez pracodawcę
Kampania bannerowa
             Pomaga zbudować markę pracodawcy, zwiększa zasięg rekrutacji oraz liczbę napływających aplikacji. Dzięki targetowaniu komunikat Pracodawcy dociera do ściśle zdefiniowanej grupy odbiorców.
Target Mail
             Target Mail zwiększa liczbę napływających aplikacji ma wybraną ofertę pracy kandydatów o ściśle zdefiniowanych kryteriach na wybraną ofertą pracy, co poprawia skuteczność oraz trafność aplikacji.

Wszystkie produkty

Oferta monsterpolska.pl

Automatyczna Publikacja Ogłoszeń (Job Wrapping)
Automatycznie pobierzemy oferty z Twojej strony www
Kampania bannerowa
Dotrzyj do wybranej grupy kandydatów
Target Mail
Wyślij swoje oferty do odpowiednich kandydatów
Preselekcja kandydatów
Wstępna selekcja kandydatów
Usługi dla małych i średnich firm
Właściwe rozwiązania do znalezienia właściwych pracowników
Strona dla Pracodawców

CV i list motywacyjny

CV i list motywacyjny
Przeczytaj artykuły na temat tworzenia życiorysu profesjonalnego.

Efektywne poszukiwanie pracy

Efektywne poszukiwanie pracy
W firmie w wyniku subtelnego procesu selekcji na samej górze okazuje się, kto może zostać prezesem, a kto nie.

Dla Kandydatów

Szukanie pracy
Przeglądaj najnowsze oferty pracy na monsterpolska.pl
Dodaj swoje CV
Dodaj swoje CV do naszej bazy - pokaż się pracodawcom!
Poradnik kariery
Porady dotyczące CV, listów motywacyjnych, przykłady, ciekawe artykuły.
Prawo pracy
Co warto wiedzieć o swoich prawach?
Jak napisać CV
Nie wiesz jak się zabrać do swojego CV? Tutaj znajdziesz porady i wzory.
Jak napisać list motywacyjny
Nie wiesz jak napisać list motywacyjny? Tutaj znajdziesz porady i wzory.
Szukaj pracy na iPhonie
Masz iPhone? Pobierz naszą darmową aplikację.
Inne usługi

Dla Pracodawców

Strona dla Pracodawców
Zarządzaj ofertami pracy i wybierz dogodne usługi.
Baza CV
Korzystaj z naszej bazy CV.
Career Ad Network
Innowacyjne promowanie ofert pracy w sieci.
Opublikuj ofertę pracy
Opublikuj ofertę pracy i zdobądź najlepszych kandydatów.
Wszystkie produkty

Social Media

Profile firm
Profile interesujących firm.
Monster iPhone App
Masz iPhona? Zabierz wyszukiwarkę pracy ze sobą!
Monster na Facebooku
Dołącz do nas na Facebooku.
Dodaj swoje CV
Dodaj swoje CV do naszej bazy - pokaż się pracodawcom!
Wszystkie oferty pracy
Sprawdzaj oferty pracy w Polsce i na świecie.
Praca - oferty pracy - wyszukiwanie: