Cocooing to nowy trend w życiu zawodowym i społecznym. Ma wiele wspólnego z domatorstwem i nowymi technologiami.
- Przez pół rok moim podstawowym ubiorem był dres. Zdarzało się, że pół dnia spędzałem w pidżamie i szlafroku, pracując przy tym - wspomina Antoni, korektor. Pracowałem przy korekcie książek, robiłem tłumaczenia i prawie nie wychodziłem z domu. Co najwyżej na zakupy, mam niedaleko do centrum handlowego i kilku małych sklepików. Ze znajomymi rozmawiałem przez telefon i portale społecznościowe. Rodzinie ten stan także nie przeszkadzał. Byłem zawsze pod ręką, robiłem obiady, wychodziłem na spacer z psem. Po jakimś czasie wyczytałem w Internecie, że to co robię jest bardzo modne i nazywa cocooing.
Za twórczynię tego terminu uważana jest amerykańska futurolożka i specjalistka od marketingu - Faith Popcorn. W wydanej w 1991 roku The Popcorn Report, zarysowała 10 trendów, które zawojują świat. Dziewięć z nich nie sprawdziło się, ale z jednym Faith Popcorn trafiła. Cocooning (po polsku kokonizacja) staje się rzeczywiście pomysłem na życie, który wybiera coraz więcej Amerykanów i Europejczyków. Kokonizacja to styl życia polegający na częściowym odcięciu się od zewnętrznego świata i chowanie się we własnej bezpiecznej przestrzeni. Do nasilenia się tego zjawiska przyczynił się rozwój Internetu. Dziś, siedząc wygodnie na kanapie z laptopem na kolanach, można zrobić zakupy, zamówić usługi, zapłacić rachunki. Zwyczajowe kontakty zastępują komunikatory, fora i portale społecznościowe. Wielu naukowców twierdzi, że w USA do rozwoju cocooingu przyczyniły się wydarzenia z 11 września. Z jednej strony wiele osób ucieka dziś od przebywania w dużych skupiskach ludzkich, z drugiej zaś rozwój telepracy pozwala na wprowadzenie korzystnych zmian organizacyjnych, szczególnie w wielkich firmach. W wielu korporacjach, po zakończonym dniu pracy w USA, zadania przejmują wynajęte firmy z innych kontynentów. Dzięki temu przedsiębiorstwo może pracować przez 24 godziny na dobę. To korzystne rozwiązanie, na przykład w firmach informatycznych. Co ciekawe, tego rodzaju organizacja nie pogarsza jakości i wydajności pracy. Amerykańska firma informatyczna Cisco przeprowadziła w 2008 roku badania na temat dobrych i złych stron telepracy. Wzięło w nich udział prawie 2 tysiące pracowników Cisco z pięciu kontynentów. Okazało się, że praca zdalna poprawia:
- Wydajność (uważało tak prawie 70 % respondentów)
- Terminowość (głosy trzech czwartych badanych)
- Zdolność komunikacji i współpracy z kolegami (83%)
- Jakość (67%)
Poza tym 80% respondentów uznało, że telepraca to dla nich lepsza jakość życia i są z niej zadowoleni. Skrupulatni Amerykanie wyliczyli również, że praca zdalna pozwoliła pracownikom firmy Cisco zaoszczędzić na paliwie łącznie ponad 10 milionów dolarów w ciągu roku. Przeciętny Amerykanin i Kanadyjczyk podczas codziennych dojazdów do pracy pokonuje około 50 kilometrów. W "starych" krajach Unii Europejskiej ten dystans jest o 25 kilometrów większy. Obecnie w systemie telepracy zatrudnionych jest prawie 40 milionów Amerykanów. Według Komisji Europejskiej w państwach członkowskich UE w ramach tej formy zatrudnienia pracuje około 10 milionów osób. W Polsce te statystyki także rosną.
Z badania TNS OBOP wynika, że co drugi badany chciałby pracować z domu, zawsze, kiedy ma taką potrzebę. Rozwojowi telepracy służy też kryzys. Wielu pracodawców chętnie zatrudnia swych pracowników na nowych warunkach. Pracownicy zaś, szczególnie,
z wielkich miast chętnie uciekają przed coraz bardziej uciążliwymi dojazdami.
Nowy rynek, specjalne produkty
Dla wielu z osób rozpoczynających telepracę , wielką zaletą jest to, że nie mają obok siebie szefów, którzy nieraz przeszkadzają w pracy. Poza tym nie muszą codziennie jeździć do firmy. Pracę wykonują w domu, sami dobierają rytm i czas. Wymaga to jednak wielkiej dyscypliny, bo i pokusy są niemałe. W domu zazwyczaj jest do zrobienia wiele innych rzeczy. Poza tym tego rodzaju praca sprzyja mniejszemu dbaniu o swój wygląd. Tymczasem okazuje się, że może to mieć przełożenie na codzienne obowiązki. Jeff Taylor, twórca Monstera, namawia do tego aby przy prowadzeniu telefonicznych rozmów służbowych z domu odpowiednio się ubierać . Ma to bowiem wiem wielki wpływ na sposób prowadzenia rozmowy. Rozwój wideokonferencji, jako ważnego elementu kontaktów między pracownikami powoduje, że nawet w domowych warunkach nie powinno się występować w bluzie od dresu, jeśli pod drugiej stronie ekranu szef ubrany jest w garnitur. W USA pojawiły się nawet w sprzedaży tak zwane "półgarnitury" , czyli połączone: marynarka, krawat i koszula sięgające do mostka, okrywające akurat tyle, ile wypada godnie zaprezentować na ekranie monitora w trakcie wideokonferencji. To nie jedyny gadżet związany z cocooingiem. W USA jest to bowiem ogromny rynek i dlatego sprzedaje się tam wiele innych produktów, które podkreślają domowy ciepły styl: kapcie, relaksujące podkładki pod nogi a nawet specjalne biurka z miejscem na komputer i służbowe dokumenty. Powstała także strona internetowa, dedykowana cocooingowi. Okazuje się jednak, że nie każdy zajmujący się pracą zdalną nadaje się do tego rodzaju stylu życia. To co początkowo bardzo zachęca, po jakimś czasie zaczyna doskwierać. Życie, które początkowo wydawało się wygodniejsze, bardziej ekonomiczne i bezpieczne, staje się uciążliwe. Senność, apatia, chroniczne zmęczenie, brak motywacji, izolacja społeczna - wszystko to może spotkać osoby, które odcinając się od świata posunęły się o krok za daleko. Aby tego uniknąć warto od początku pracy zdalnej narzucić sobie zasady działania. Dobrym sposobem jest przyjęcie pracy, która wymaga stałych dyżurów przy komputerze, w określonych porach dnia. To pozwala na zorganizowanie sobie życia oraz umiejętne rozdzielnie obowiązków zawodowych od prywatnych. -"Po pół roku kokonizowania powiedziałem dość - mówi Antoni. Okazało się, że nie potrafię poukładać sobie nowych zadań w praktyczny sposób. Cierpiała na tym praca, członkowie mojej rodziny kręcili nosem. Miałem już dosyć dresu, Zatęskniłem za tradycyjną pracę, codziennymi kontaktami z ludźmi. I znowu w Internecie trafiłem na artykuł o coworkingu. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę i droga do nowej gatunkowo pracy. Po prostu szukałem czegoś, co amerykański socjolog Ray nazwał trzecim miejscem."-
Trzecie miejsce to strefa odpoczynku - nie tylko od pracy, lecz także od wykonywanych, na co dzień rutynowych czynności. Jest neutralną przestrzenią, w której spędza się wolny czas, spotyka przyjaciół, odpoczywa po pracy zawodowej i pracach domowych. Tego rodzaju miejsca wzmacniają poczucie przynależności do otoczenia oraz więzi z innymi. Są to zazwyczaj kawiarnie i to właśnie w nich zrodziła się idea coworkingu. Łączy ona ludzi wolnych zawodów oraz tych, którzy zajmują się pracą zdalną. Coworking pozostawia im swobodę i kontrolę nad swoją pracą. Jednocześnie pozwala oddzielić sferę pracy od domu oraz daje szansę działania w twórczej atmosferze i wśród ludzi podobnie myślących. Od niedawna, także w Polsce powstają biura, gdzie można wynająć pokój z biurkiem i całą infrastrukturą potrzebną do wykonywania pracy. Miesięczna opłata wynosi kilkaset złotych, czyli podobnie jak w USA. Coworking staje się ruchem społecznym, alternatywą do pracy, na przykład w korporacji. Każdy realizuje własne projekty, równocześnie mając możliwość rozpoczęcia współpracy z resztą społeczności. W coworkingu nie tylko chodzi o wynajem biurka, ale także o atmosferę. Coworkerzy są bardziej twórczy i efektywni dzięki wspólnej pracy. Wielu z nich zaczyna realizować wspólne projekty, czasem zakładają swoje firmy. Wiele z osób, które dziś realizuje się w coworkingu , przeszła wcześniej przez cocooing. Na szczęście mieli wybór i chcieli z tego skorzystać. Wbrew wszystkiemu, to właśnie możliwość wyboru i podejmowania własnych, nieraz bardzo trudnych decyzji, jest jedną z największych zalet dzisiejszego rynku pracy.